piątek, 6 września 2013

Rozdział 29.

*** Z Perspektywy Patricii ***




Zbliżała się już godzina 20, więc przygotowywałam się do uśpienia Johna, co nie było zazwyczaj lekkim zadaniem. Kochałam go, ale przy nim byłam wiecznie zmęczona. Jednak za każdym razem gdy widziałam ten słodki uśmiech o wszystkim zapominałam. Mogłam wpatrywać się w jego piękne, zielone oczy godzinami. To było takie.. kojące. Myślałam nad tym gdzie się zatrzymam. Przyjazd tutaj był taki spontaniczny. Od dawna czegoś takiego nie robiłam. Oczywiście Liam od razu zaproponował że mogę tutaj z nimi zostać, jednak każda rzecz w tym pomieszczeniu przypominała mi to, co było kiedyś. Wiem, że jeśli tutaj zostanę nigdy nie zacznę życia na nowo. Wszystkie wspomnienia nacierały na mnie jak fala emocji. Widziałam, że John pokochał to miejsce zupełnie jak ja. Z drugiej strony ciężko będzie mi się stąd wynieść, życie bez Nialla który jest wszędzie w tym samym momencie i nawet w najgorszej chwili potrafi cię rozbawić, albo Liama który zawsze cię pocieszy. Lou... jest Lou. Nie wiem jak go określić. To on zawsze urządzał wszystkie imprezy i planował wyjścia do klubów. Zayn zawsze był troskliwy i mnie wspierał. I wiem, że pomimo tego co zrobię cała 4 zostanie ze mną, nie opuszczą mnie. A jeśli nawet zostawią mnie, to widzę jak patrzą na Johna. Jemu by tego nie zrobili. Wiem, że Harry którego znam.. znałam chciałby go poznać. W niektórych momentach widzę jak bardzo są podobni. To samo zachowanie, te same gesty. On ma dopiero kilka miesięcy i dostrzegam te podobieństwa, a co dopiero jak będzie miał kilka lat haha! Sama myśl o tym wywołała na mojej twarzy uśmiech. Jednak po krótkiej chwili, z namysłu wyrwał mnie zdenerwowany Louis.
- Patricia! To był długi wieczór, a ty miałaś ciężki dzień. Może weź dłuuuugą kąpiel, a ja zajmę się Johnem.- czułam w jego głosie niepewność, a zdenerwowanie sięgało już najwyższego poziomu. Nigdy go takiego nie widziałam.
- Lou, ale coś się stało?
-Nie, po prostu chcę abyś miała trochę czasu dla siebie..
-Ale...
-Żadnych ale! Pat, proszę.. nie utrudniaj. - nie czekając na moją odpowiedz zabrał Johna z łóżeczka i wyszedł w kierunku salonu. Chciałam wiedzieć co się dzieje, ale zmęczenie i świadomość że nareszcie jestem sama wzięła nade mną górę i posłusznie poszłam wziąć gorącą kąpiel, nie myśląc już o niczym więcej. Po prostu się relaksując.


*** Z Perspektywy Lou ***

Jak zwykle Harry musiał pojawić się wtedy kiedy nie trzeba. TERAZ. Gdy mogliśmy spędzić trochę czasu z małym, z Pat której nie widzieliśmy od kilku miesięcy. Gdy ona go zobaczy wpadnie w panikę i będzie chciała uciec. Nie możemy na to pozwolić. To moja najlepsza przyjaciółka. gdy miałem problemy z El, zawsze mi pomagała, doradzała. Zaniosłem Johna do salonu i postanowiłem zadzwonić do mojej dziewczyny. Może ona będzie miała jakiś pomysł.
-Halooo? - odpowiedziała już po pierwszym sygnale.
-El, proszę musisz tu przyjechać. Natychmiast.! Nie wiem co mam zrobić.
-Jasne, będę za 5 minut.- rozłączyła się. Zaraz powinna się zjawić, mieszkała kilkaset metrów od nas. Zawsze mogłem na nią liczyć, nie wiem co bym bez niej zrobił. To chyba jedyna stała w moim życiu, reszta przychodzi i odchodzi na zmianę. Usłyszałem dzwonek do drzwi i bez zastanowienia poszedłem z Johnem otworzyć.
- Lou do cholery co się stało?! - zdyszana od biegu zapytała.
-Co się stało? Harry jest w moim pokoju razem z Niallem, który go tam przetrzymuje. Wiesz jaka jest sytuacja pomiędzy nim a Pat, ona go tu nie chce. jeśli go zobaczy to będzie katastrofa. mamy jakieś 30 minut, bo powiedziałem jej żeby wzięła gorącą kąpiel i dała sobie na chwilę ze wszystkim spokój. -zdenerwowany, pozwoliłem wszystkim moim obawom wypłynąć na powierzchnię. Brunetka chwyciła się za głowę, zauważyłem że zwykle się tak koncentruje. Po chwili milczenia, bez słowa odebrała mi Johna i powiedziała:
- Biegnij Do Hazzy i przemów mu do rozsądku! Pomóż Horanowi a ja zajmę się Johnem. Nie martw się, Danielle jest już pod drzwiami, pomoże mi. Napisałam jej sms'a.
- Cześć! Przybiegłam najszybciej jak mogłam.- uśmiechnąłem się szczerze. Lubiłem ją. Nigdy bym nie pomyślał, że prawie każdy z nas będzie miał tak cudowną dziewczynę. Gdy tak na nie popatrzyłem, zaczęło coś do mnie docierać. Musiałem o tym powiedzieć Hazzie. Musiałem.
Kiwnąłem do El głową w ramach podziękowania, a ona odpłaciła mi się pięknym uśmiechem, który trochę podniósł mnie na duchu. Teraz będzie gorzej pomyślałem i w pośpiechu udałem się do pokoju. Kiedyś ta konfrontacja musiała w końcu nastąpić. Jak najszybciej dostałem się na górą i bez zastanowienia wszedłem. Widziałem tylko jak Harry krzyczy na blondyna.

-Styles! Nie zachowuj się jak dziecko! Niall nie jest niczemu winny, a trzyma cię tu tylko dla twojego dobra. Ale wiesz co? Chcesz to idź, własnie to do mnie dotarło. Tylko najpierw posłuchaj. Gdy byłem w trudnej sytuacji, El od razu przyszła mi pomóc. Danielle zrobiłaby to samo dla Liama. I patrząc na Pat, wiem że i ona pomimo tego całego gówna które jest pomiędzy wami, oddała by za ciebie życie gdyby była taka potrzeba. Więc nie spieprz tego! Masz jedną szansę, tu i teraz. Jest cudowną dziewczyną, ma twoje dziecko. Wasze dziecko, które jest perfekcyjne. Pamiętaj, jeśli stracisz ją.. stracisz i Johna, a uwierz mi, tego byś nie chciał. Nie pozwól na to. Ona cię kocha.. minęło tyle czasu, a jej uczucia nic się nie zmieniły. Nie wiem jak można kochać kogoś takiego jak ty, ale najwidoczniej jednak można.. A teraz idź! Powiedz jej wszystko co czujesz.. tylko pamiętaj. Jeśli to zawalisz, to sam skopie ci dupę. Rozumiesz Styles? -wyrzuciłem wszystko co miałem na myśli, myślę że dało mu to do myślenia, bo zaczął się zastanawiać. Myślałem że przerazi się tej całej sytuacji, jednak on.. on po prostu opanował się i powiedział:
-Nie musisz mi tego mówić.. drugiej takiej Patricii nie ma na całym świecie. Odzyskam ją, stary. Obiecuję. -poklepał mnie po plecach i ruszył w stronę pokoju, gdzie obecnie była Pat. Byłem z niego dumny. Nigdy nie pomyślałbym, że przyjmie to wszystko na klate z takim spokojem. To jest Harry, którego kiedyś znałem. Mam nadzieję, że sobie poradzi.


*** Z Perspektywy Harryego ***

Niepewnym krokiem wszedłem do pokoju Pat. Stała tam.. Owinięta tylko w ręcznik. Widać, że brała prysznic. Mokre kropelki, spływały wzdłuż jej długich prostych włosów. Jednak nie obchodziło mnie to, jak seksownie wtedy wyglądała. Widziałem zdziwienie i żal na jej twarzy, w momencie gdy mnie zobaczyła. To zabolało mnie bardziej niż mogłem przypuszczać. Nie usłyszałem nic, oprócz cichego westchnięcia:
-Harry.. -powiedziała to bardziej do siebie niż do mnie, jednak ja to usłyszałem. Czułem w jej głosie pustkę i ból. Ból który skrywała od dawna.
-Pat.. Ja.. nawet nie wiesz jak bardzo cię przepraszam. Byłem idiotą, nigdy nie mógłbym cię zapomnieć, jesteś..
-Harry..
-Nie przerywaj, pozwól mi dokończyć. Jesteś najlepszą osobą jaką w życiu spotkałem. Ty sprawiasz że sam jestem lepszy. Nikt inny nie mógłby tego dokonać. Nigdy nie myślałem, że spotkam kogoś takiego... kogoś kogo mógłbym aż tak bardzo pokochać. Jesteś spełnieniem moich marzeń. Wiem o Tobie wszystko, tak jak i ty o mnie. Dobrze wiesz kiedy mówię prawdę, więc nie mógłbym cię okłamać. Wszystko co do ciebie czuję, jest takie prawdziwe.. ja.. ja.. kocham cię. -Pat patrzyła na mnie, a pojedyncze łzy zaczęły ściekać jej po policzku. Podszedłem do niej i otarłem krople.
-Jeśli mi wybaczysz, przyrzekam, że już nikt nigdy nie doprowadzi cię do płaczu. A tym bardziej ja.
-Nawet nie wiesz jak bardzo tęskniłam. Kocham cię, Harry. -wtuliła się w moje ramiona, jakby bała się, że ucieknę. Ale, nie. Już nigdy tego nie zrobię. Nigdy.Staliśmy w ciszy wtuleni w siebie jakieś 10 minut.- Chodź poznać naszego syna.-przerwała tą ciszę i chwyciła moją dłoń. Delikatnie przyciągnąłem ją do siebie i musnąłem jej wargi. Czułem jej uśmiech. Mogliśmy już iść..  To piękny początek reszty naszego życia.



*** Z perspektywy Emily ***
-  HARRY WRÓCIŁ!! - krzyknął przerażony Niall.
Nie wiem, co do końca go tak przestraszyło.. Powrót Harry'ego czy może to, że widział oświadczyny Justina.
- Co?! Ale jak to?! - spytałam podenerwowana i od razu rzuciłam się biegiem w stronę domu chłopaków z One Direction.
Zostawiłam Justina bez słowa. W pewnej chwili obróciłam głowę w jego stronę. Stał i wpatrywał się we mnie. Nerwowo zacisnął dłonie, czym zamknął pudełeczko z pierścionkiem.
Nie wiedziałam co mam zrobić, jak się zachować. To wszystko działo się za szybko.
Te zaręczyny. Ja.. ja nawet nie wiem co miałabym mu odpowiedzieć. Nie byłam pewna, czy chcę spędzić z nim resztę mojego życia. Nie byłam gotowa na podjęcie takiej decyzji...
Zwłaszcza po ostatnich kilku dniach, kiedy ja i Niall... zachowywaliśmy się jak para. I on wyznał, że wciąż mnie kocha. Tak bardzo się zbliżyliśmy. To spowodowało pojawienie się kolejnej dawki wątpliwości w mojej głowie.
Dlatego w głębi duszy cieszyłam się, że Horan nam przerwał..
- Emily, idziesz? - usłyszałam, spokojny już głos blondyna.
Stał kilka metrów przede mną. Jego perfekcyjne rysy oświetlało światło księżyca. Akurat tego wieczoru była pełnia. Na twarzy chłopaka pojawił się delikatny uśmiech. Rozbrajający uśmiech. W tym samym momencie wyciągnął rękę w moją stronę. Zrobiłam krok do przodu i złączyłam nasze dłonie. Przeszliśmy tak całą drogę, którą w rzeczywistości było może z 30 metrów. Zatrzymaliśmy się przed drzwiami do mieszkania chłopców.
Niall lekko je pchnął i wskazał wolną ręką bym weszła pierwsza. Gdy tylko przekroczyłam próg domu, chłopak wszedł za mną. Zdjęliśmy buty i ruszyłam w stronę salonu. Nie wiedziałam gdzie jest Harry i Patricia, a to pierwsze miejsce, które wpadło mi do głowy.
W trakcie tych kilku cudownych minut w towarzystwie Nialla, emocje opadły, dlatego nie wbiegłam do pokoju gościnnego cała zaaferowana. Jednak przyznam, że zdziwiła mnie cisza, która tam panowała. Rozejrzałam się raz.. drugi.. zobaczyłam tylko trzy osoby. Uniosłam brwi. Zayn siedział w fotelu i pisał coś na telefonie, a na sofie po lewej stronie siedział Liam i Danielle.
- Wszyscy żyją? – usłyszałam głos Nialla. Stał tuż za moimi plecami.
Jego słowa wywołały chichot u nas wszystkich.
- Wygląda na to, że tak.. – odpowiedział Liam. – Rozmawiają u góry. – wskazał głową na schody.
- Rozmawiają.. to.. dobrze. – powiedziałam analizując słowa chłopaka.
Czyli Pat dała mu szansę, by się wytłumaczyć. Chociaż trochę zdenerwował mnie fakt, że Harry nie dotrzymał obietnicy i pojawił się tutaj wcześniej niż planowaliśmy. Nie wiedziałam do końca, co siedzi w jego głowie i czy pamięta każdy fakt, dlatego postanowiłam odpuścić.
- A jak tam Justin? Wrócił już z LA? – odezwał się Payne.
Po tych słowach, aż zamarłam.
Usłyszałam, że Niall głośno wzdycha, po czym wyszedł z pokoju.
- To.. dość skomplikowana sprawa.. – odparłam tylko i usiadłam obok Zayna. – Z kim tak romansujesz? – spytałam ciekawsko.
Bardzo, ALE TO BARDZO chciałam zmienić temat. Chłopak z początku nie zareagował.
- Zayn – lekko szturchnęłam go łokciem w brzuch.
- Co? Ah, to. – uniósł dłoń, w której trzymał telefon. – Właśnie dostałem smsa od Kate. – uśmiechnął się. – Wczoraj miała ostatnią operację. Za dwa tygodnie wraca do domu! – przy ostatnich słowach wstał i na moment ukrył twarz w dłoniach. Lekko przetarł nimi policzki i usiadł uradowany.
- Boże, Zayn to cudownie! W końcu wszystko się ułoży! – powiedziałam podekscytowana i mocno przytuliłam mulata.
Był taki szczęśliwy. Dawno go takiego nie widziałam. Zawsze zachowywał powagę, taki.. dystans. Dopiero dziś zauważyłam, jak bardzo mu ulżyło, jak ta cała sytuacja go dobijała. Był jednak typem człowieka, który nie lubił się żalić ze swoich problemów. Trzymał je głęboko, głęboko w sobie. Często opuszczał wspólny dom chłopców i jechał do swojego mieszkania. Miał tam specjalny pokój, do graffiti. To go rozluźniało.
- Emily, możemy pogadać? – usłyszałam, a potem zobaczyłam Liama, stojącego tuż obok.
Nie do końca wiedziałam o co mu chodzi, ale się zgodziłam.
Chłopak poprowadził mnie na taras, po czym zamknął drzwi.
- Co jest? – spytałam siadając na dużej, drewnianej huśtawce.
- Miałem nadzieję, że to Ty mi wytłumaczysz. – odparł chłopak i usiadł obok mnie. – Chodzi mi o Nialla. – spojrzał na mnie. – Co się znowu stało, że teraz siedzi w kuchni i wlewa w siebie kolejne kieliszki wódki?
- Co robi?! O czym Ty mówisz Liam?! – kompletnie mnie tym zaskoczył.
Przecież... wydawało się, że jest dobrze... Jeszcze raz analizowałam wszystko co stało się tego wieczoru. Nie wiedziałam, co mogło wywołać zachowanie Nialla, aż wróciłam pamięcią do momentu, gdy Justin klęczał przede mną, w ręku trzymając pudełko i pierścionek. Wtedy przyszedł Horan. Widział to..
- Jestem taką idiotką. – odparłam i ukryłam twarz w dłoniach.
Poczułam, że w moje oczy są coraz bardziej wilgotne. W końcu wypełniły się łzami, a pojedyncze krople spłynęły na moje policzki.
- Emily. Nie mów tak.. – usłyszałam głos Liama, a potem poczułam, jak jego ramiona mnie otulają. – Co takiego się stało? – spytał jeszcze raz spokojnym tonem.
Otarłam moją twarz z łez i spojrzałam prosto w oczy mojego rozmówcy.
Postanowiłam, że opowiem mu wszystko. Od samego początku.
- No więc.. Gdy w zeszłym roku, przyjechałyśmy z Patricią do Londynu i dowiedziałam się, że będziemy mieszkać tuż obok Was, myślałam, że oszaleję ze szczęścia. Moim największym marzeniem było iść na Wasz koncert, a co dopiero TAKA sytuacja. Na to, by Was poznać, nie musiałam długo czekać. Szliście drogą, byliście po jakieś grubej imprezie. To znaczy oni, Ty byłeś trzeźwy. Później poszliśmy do Domu Direction. Cały wieczór spędziłam z Niallem. Byłam w siódmym niebie, bo wiesz.. tak trochę mocniej go kochałam, jako fanka. Wtedy prawie do czegoś między nami doszło.. No, ale następnego dnia, Niall kompletnie mnie nie pamiętał. Jednak, po pewnym czasie zaczęło się między nami układać. Byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi, kochałam go całym sercem. To nic, że musieliśmy się ukrywać, tak było nawet lepiej. Aż poznałam Justina.. Nie wiem dlaczego byłam taka głupia i zostałam z nim na tym obiedzie. Dalszych szczegółów nie będę Ci opowiadać. Ale od tamtego dnia nasza znajomość się rozwijała.
- Było coś więcej? No wiesz, już wtedy? Przed naszym wylotem to USA? – spytał Liam. Patrzył na mnie z zaciekawieniem, nie był zły, a przecież właśnie mówiłam, że zdradzałam jego najlepszego przyjaciela.
- No, aż tak bardzo, to nie.. Potem się pokłóciliśmy. A jak Wy wyjechaliście, to on do mnie przyszedł i wtedy zaczęło się tak na poważnie... Nie wyobrażam sobie co musiał czuć Niall, jak się dowiedział. Zraniłam go tak bardzo. Nawet nie wiem jakim słowem mogłabym się określić..
- Ale on Ci wybaczył. Kochał Cię. Cały czas. – wtrącił Payne.
- Wiem. Wyznał mi to ostatnio.. od kiedy przyjechała Pat, ja i Niall bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Tak bardzo, bardzo. Mimo wszystko byłam zmieszana, bo przecież jestem.. byłam.. sama nie wiem – z Justinem. A jak on dzisiaj wrócił, to poszliśmy do domu i on mi się oświadczył i...
- CO ZROBIŁ?! – spytał zaskoczony Li.
- No.. oświadczył mi się..
- A Ty.. ten.. no wiesz.. zgodziłaś się? – dopytywał się zestresowany.
- No nie... bo.. wtedy właśnie przyszedł Niall i powiedział, że Harry wrócił i on widział to jak Justin przede mną klęczy. A potem szliśmy z Horanem za rękę i był taki miły i kochany.
LIAM. JA NIE MAM POJĘCIA CO MAM ZROBIĆ. – zakończyłam załamując ręce.
- Spokojnie Emily, spokojnie. Wszystko się ułoży. – powiedział chłopak chwytając mnie za podbródek i podnosząc moją głowę tak, bym patrzyła prosto w jego oczy. – Postaram się Ci pomóc.. Po pierwsze, to nie jest tak, że kochasz dwie osoby tak samo, tak samo mocno. Zawsze jest różnica, ale nie zawsze się ją dostrzega, na pierwszy rzut oka. W to wchodzi wiele emocji, co czujesz przy dotyku, pocałunku i wiem, że najłatwiej byłoby to sprawdzić mając przed sobą te dwie właśnie osoby. Ale to raczej niewykonalne i niezręczne. Musisz spojrzeć w swoje serce, tak bardzo, bardzo głęboko i przypomnieć sobie, co czułaś gdy spędzałaś czas z Justinem, a Niall był w Ameryce i na odwrót. Czy było dobrze, czy byłaś szczęśliwa. Czy nie miałaś chwili zawahania, albo odczucia, że go zdradzasz, że nie powinnaś tak robić? No i kolejna, myślę, że ostatnia sprawa. Czy kiedykolwiek, myśląc na przykład o Niallu, zastanawiałaś się ‘czy wciąż go kocham?’ Bo jeśli takie coś się pojawiło, to znaczy, że Twoje uczucie... wygasło.. – powiedział Liam bardzo spokojnie i powoli.
Przez chwilę siedziałam i rozmyślałam o wszystkich jego słowach. Mówił wiele ważnych, ciekawych rzeczy. Zmieniłam mój pogląd na to wszystko. Daddy rozjaśnił mi te rzeczy, które były dla mnie zbyt skomplikowane.
- Liam, dziękuję, że mnie wysłuchałeś i mi pomogłeś. Zawsze wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć. Jesteś cudowny, dziękuję. – mocno go przytuliłam. – Teraz już wiem co powinnam zrobić. Podjęłam decyzję.
- To ja się cieszę, że mogłem Ci pomóc, Mała. – staliśmy w uścisku przez dłuższą chwilę. – To co, myślę, że możemy wracać do reszty – dodał.
Weszliśmy do salonu. Nie było tam już Zayna. Zamiast tego zastaliśmy Danielle, Eleanor i... małego Johna.







 Macie taki dłuższy rozdział. Pierwszy który pisałyśmy razem :D
Mam nadzieję, że wam się spodoba. ;)
OGŁOSZENIE! To przed ostatni rozdział tego opowiadania..
Ostatni - 30 rozdział będzie mega mega mega długi.
I ogólnie miejmy nadzieję, że najlepszy ze wszystkich :D
A teraz.. enjoy! x
lots of love :)














wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 28.

***Z perspektywy Emily***

- Poprosiłam Justina i chłopców, żeby nie przyjeżdżali po nas na lotnisko. Wiesz.. nie chciałam robić wielkiego szumu. Niall obiecał, że przyśle kierowcę. - powiedziałam do Patricii, gdy odbierałyśmy bagaż.
- To dobrze. Jeszcze powstałyby jakieś głupie plotki i mielibyśmy więcej problemów.. - odparła dziewczyna poprawiając czapeczkę John'a.
Ruszyłyśmy w stronę głównego wejścia na lotnisko. W pewnym momencie zobaczyłam, że kilka osób bacznie nam się przygląda. Niektórzy trzymali w rękach aparat.
- Emily, Emily!
- Gdzie Justin?
- Skąd wracasz? - fanki Jusa zasypywały mnie pytaniami.
- Justin jest w domu - odpowiedziałam szybko - przepraszam dziewczyny, ale musimy już jechać - dodałam i odeszłam za Patricią.
- Cholera - mruknęłam gdy tylko wyszłyśmy na świeże powietrze. - nie przemyślałam tego.
- No tak Pani Bieber, teraz jesteś już znana. Ah ta sława - stwierdziła ze śmiechem Pat.
- Przestań.. - mówiłam błagalnym tonem. - Gdyby to wszystko było takie proste..
- Em, coś się stało? - spytała Patricia.
W tym samym momencie zauważyłam czarnego Mercedesa. Obok niego stał kierowca chłopców i nam machał.
- Powiem Ci później - odparłam i wsiadłyśmy do samochodu.
Droga minęła w ciszy. No, prawie.. John płakał i Pat musiała go uspokajać. Gdy patrzyłam w te jego piękne, zielone oczka, przypomniałam sobie o Harrym. Miałam nadzieję, że go nie spotkamy. Przecież Pat mnie zabije, jeśli się dowie, że on wcale nie wyjechał do stanów. W dodatku, całe najbliższe dni, będę spędzała z chłopakami. Z Niallem również. Boje się, że oboje możemy przekroczyć granicę.. A jest to bardzo prawdopodobne, zwłaszcza, że Justin musi pozałatwiać kilka spraw odnośnie nowej płyty i dalszej trasy. Nawet nie chcę o tym myśleć.. Jeśli całowałam się z Niallem, gdy Jus stał może 10 metrów od nas, to co będzie teraz? ugh.. Emily! Jesteś taką idiotką! O czym Ty w ogóle myślisz! Otrząsnęłam się z moich poprzednich myśli i spojrzałam przez okno. Kilka minut później kierowca zaparkował na podjeździe chłopców, pomógł wyciągnąć nam bagaże i odjechał. Nie zdążyłyśmy dojść do drzwi, a już wybiegli z nich chłopcy. Justin też. Wszyscy najpierw przywitali się z Pat i małym Johnem, a potem podeszli do mnie. 

Zayn, Liam i Louis mnie przytulili, a potem zabrali walizki do domu. Zostałam tylko Ja, Justin i Niall.
Blondyn podszedł jako pierwszy. Mocno mnie objął, ja jego również. Obstawiam, że trwało to zbyt długo niż powinno, dlatego delikatnie odsunęłam się do tyłu.
- Jesteś najlepsza! Wiedziałem, że dasz radę. - powiedział i chciał pocałować mnie w policzek, ale zdążyłam zareagować.
- Nie! - wyszeptałam.
Nie chciałam by ta sytuacja wyglądała sztucznie, więc jeszcze raz przytuliłam blondyna i podeszłam do Justina.
- Tęskniłem - powiedział wyciągając dłonie z kieszeni, a następnie pogłaskał mnie po policzku.
- Ja też - odparłam i przytuliłam go.
- Jak udało Ci się ją przekonać? - spytał z uśmiechem.
- Ma się ten dar - odpowiedziałam, a Jus splótł nasze palce i weszliśmy do domu chłopców.
Wszyscy byli zajęci zabawianiem Johna, więc usiedliśmy na kanapie w salonie.
- Wiesz... muszę lecieć na kilka dni do LA. Chciałem Cię zabrać.. - zaczął Justin.
- Ale ja nie mogę.. No.. nie zostawię Patricii samej.. A jeszcze trzeba pilnować Styles'a. -stwierdziłam i usiadłam na kolanach Justina.
- Ale obiecaj mi, że będziesz grzeczna – powiedział chłopak całując mnie w szyję.
- Ja zawsze jestem grzeczna.. – odparłam i wzięłam waniliowe ciastko z talerzyka.
- Ale on może nie być. – powiedział Biebs i wskazał głową na Nialla. 
Blondyn, gdy tylko to zobaczył – odwrócił głowę.
- Przecież widzę jak na Ciebie patrzy, Emily...
- Ej. Czy Ty nie jesteś przypadkiem zazdrosny? – próbowałam rozluźnić atmosferę.
- Chyba mam do tego prawo.. – stwierdził chłopak i ugryzł ostatni kęs mojego ciastka.
- Pokazałabym Ci, że jednak nie musisz, ale nie jesteśmy tu sami. – powiedziałam zalotnie.
- Hmm? Co masz na myśli? Zawsze możemy iść do domu.. Wiesz.. to bardzo blisko. – oczy Justina od razu się rozjaśniły.
- głuupek – zaśmiałam się – zostajemy tutaj.
- wiesz co.. – odparł – będziesz kiedyś coś ode mnie chciała – udał obrażonego.
- To Ty masz jakiś problem kochanie – powiedziałam i pocałowałam go w usta.
Od razu odwzajemnił pocałunek. Delikatnie obrócił mnie w swoją stronę. Owinęłam ręce wokół jego szyi, a on położył swoje na moich plecach.
- Zakochanii – usłyszałam cienki głos Louisa – jak chcecie, to sypialnia jest u góry.
Zaśmiałam się i zeszłam z kolan Justina. Od razu spojrzałam na Nialla. Spuścił głowę. W rękach trzymał zabawkę Johna. Był wściekły, a jednocześnie smutny. Wiem, że go zraniłam. Poczułam się jak idiotka.
Miałam przed sobą tylko dwie opcje. 
  1. Wrócić do blondyna, a jednocześnie zranić Justina.
  2. Zostać z Biebsem i wciąż ranić Nialla.
***Z perspektywy Justina***

- Słuchajcie, ja będę się zbierał. Za godzinę mam samolot, także skoczę tylko na chwilę do mieszkania. - powiedziałem wstając z czarnej sofy, w salonie chłopaków z One Direction.
- Okej.
- Jasne - mówili po kolei.
- Miło Cię było znów zobaczyć Patricia - przytuliłem ją - a Ciebie poznać John - uścisnąłem jego malutką dłoń.
Potem szybko pożegnałem się z wszystkimi i poszedłem w stronę drzwi. Emily była tuż obok mnie. Zatrzymaliśmy się w holu. Przykucnąłem by ubrać buty. Moja dziewczyna stała przy lustrze. Była taka piękna. Jej blond włosy delikatnie opadały na ramiona. Jeden kosmyk co chwila osuwał się na jej policzek, a ona znów zakładała go za ucho. To bardzo uroczy widok.
Gdy byłem gotowy do wyjścia, objąłem Emily w pasie i przyciągnąłem do siebie. Lekko przycisnąłem moje czoło do jej, patrzyłem w te jej piękne zielone oczy.
- Będę tęsknić - wyszeptałem.
- Ja też Justin - ujęła moją twarz w swoje dłonie i złożyła pocałunek na moich ustach.
Nasze wargi tak idealnie do siebie pasowały.
- Przepraszam, ale muszę już iść - powiedziałem ze smutkiem po dłuższej chwili.
Nie chciałem się z nią rozstawać. Z sekundy na sekundę uświadamiałem sobie, jak wiele dla mnie znaczy. Jak niesamowicie ważna jest w moim życiu. Bałem się, że mogę ją stracić..
Ostatni pocałunek, uśmiech i opuściłem mieszkanie. Obróciłem twarz w stronę drzwi. Była tam. Pomachała mi. Chwilę później ktoś do niej podszedł i zniknęli w głębi holu. Spojrzałem na zegarek. Powinienem być już w drodze na lotnisko. Kilka minut później stałem już przy bramce, z walizką i czekałem na TAXI. W Londynie nie miałem kierowcy. Poprosiłem o podwiezienie na lotnisko, pod wejście VIP.
Niecałe pół godziny później zapłaciłem i odszukałem mój terminal. Oczywiście w kapturze i okularach przeciwsłonecznych. Na lotnisku zawsze byli jacyś fani. Gdybym miał trochę więcej czasu, chętnie bym się zatrzymał.
Bagaż sprawdzony, paszport też i możemy wsiadać. Miałem kupiony bilet w biznes-klasie. Usiadłem w fotelu i puściłem jakiś film. Prawie od razu zasnąłem.
***
Zdążyłem się wyspać i obejrzeć kilka filmów. Dopiero wtedy wylądowaliśmy na lotnisku LAX. Od razu wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Emily. Mówiła, że u nich wszystko w porządku, że są same z Pat i Johnem bo chłopaki mają jakiś wywiad. Ulżyło mi, że nie ma obok niej Nialla. Widziałem jak na nią patrzy. Mogę przysiąc, że on cały czas coś do niej czuje. A moja nieobecność to dla niego świetna okazja...
Dlatego podjąłem ważną decyzję...

***Z perspektywy Harrego***

To już 2 dni. Od dwóch dni Patricia ze swoim... nie, naszym synkiem jest w Londynie. Siedzę w ogrodzie, w domu, w HC i przeglądam zdjęcia na telefonie. Na połowie z nich jestem ja i Pat. Jest taka piękna... Każda fotka, to kolejne wspomnienie - powracające wspomnienie.
Po kilku minutach usłyszałem dźwięk smsa. Aż podskoczyłem, bo wiedziałem co to oznacza. No.. przynajmniej miałem taką nadzieję.. TAK! Wiadomość od Liama! Wiedziałem, że zawsze można na niego liczyć! Od razu ją otworzyłem i zapisałem załącznik. Byłem trochę spięty, a jednocześnie podekscytowany. Wypuściłem powietrze znajdujące się w moich płucach i 'otworzyłem' zdjęcie. Gdy tylko je zobaczyłem, w moich oczach stanęły łzy. Był taki... malutki, uroczy, piękny.. Lewą dłonią wytarłem kącik oka. Właśnie po raz pierwszy zobaczyłem mojego syna.
- Harry! - usłyszałem głos mojej mamy.
- Tak? - spytałem.
- Chodź, za chwilkę kolacja - powiedziała wyglądając przez drzwi balkonowe.
Od mojego przyjazdu do domu, razem z Gemmą obrały sobie plan, by nie zostawiać mnie nawet na chwilę samego. Pewnie chłopaki coś im nagadali... Na razie się powstrzymuję, ale nie wiem jak długo wytrzymam, przed powrotem do Londynu. Żeby spotkać Patricię i mojego syna...

***Z perspektywy Emily***

- Cholera! - krzyknęłam przeglądając stronę internetową mojej szkoły.
- Co jest? - spytał zatroskany Niall, bo właśnie w jego pokoju byłam.
Minął już tydzień od przyjazdu Pat i Johna do Londynu. Jak narazie wszystko układa się dobrze. Mały rośnie w niesamowitym tempie. Na ten czas przeprowadziłam się do chłopców. A tym samym, bardzo zbliżyłam do blondyna.. To była sprawa która stawiała mi najwięcej wątpliwości. Przy nim czułam się tak cudownie. Nie odstępował mnie na krok, poprawiał humor za każdym razem. A wieczorami wychodziliśmy na spacery lub siedzieliśmy w ogrodzie, a Niall grał na gitarze. Wróciły do mnie wspomnienia, z czasów, gdy jeszcze byliśmy razem. Teraz siedzieliśmy na łóżku blondyna. Jego laptop był tuż obok mnie.
- Mam jutro egzamin. - odparłam i nerwowo przeczesałam dłonią włosy. - Po jutrze też. Przecież nie zdążę się nauczyć! - z całej siły uderzyłam pięścią o materac.
Przeklinałam się w myślach, za to, że w ostatnim czasie BARDZO olewałam szkołę.
Po chwili poczułam czyjeś dłonie na moich ramionach, oddech na szyi, a potem usłyszałam jego głos.
- Kochana, od czego są drugie terminy? - powiedział z uśmiechem Niall.
- Niall.. to, SĄ drugie terminy. - odparłam zdenerwowana i zamknęłam laptopa.
Wstałam z łóżka i zaczęłam chodzić po pokoju. Próbowałam wymyślić jakiś plan. Cokolwiek. Ale nic nie pomoże mi ogarnąć materiału z pół roku, w kilka godzin. To jest niemożliwe.
- Em, Emily! Spokojnie.. - głos Nialla przywrócił mnie na ziemię.
Chłopak stał tuż za mną, chwycił moje dłonie, które trzęsły się z nerwów i delikatnie przycisnął do mojego brzucha. Tak, że po prostu przytulił mnie od tyłu.
- Jak mam być spokojna, skoro nie zdam na drugi rok? - spytałam trochę poirytowanym tonem.
- Dlaczego od razu tak przesądzasz? Po pierwsze to się uspokój. Jutro pójdziemy do Twojej szkoły i porozmawiasz z.. kimś, że miałaś sporo problemów w ostatnim czasie i czy nie da się przesunąć terminów, chociaż o dwa tygodnie.
- A myślisz, że jestem kimś wyjątkowym, dla kogo mają dodatkowe terminy? - dopytywałam się z sarkazmem.
- No.. dla mnie jesteś wyjątkowa. - powiedział, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. - Nawet bardzo. - wyszeptał mi do ucha.
Dobrze wiedział, że to była moja słabość. Obróciłam się w jego stronę. Niall patrzył prosto w moje usta, zaczął się nachylać, by złożyć na nich pocałunek.
- Niall, my.. nie możemy - wypaliłam kilka sekund później.
- Oczywiście, że możemy. Jeśli tylko chcesz... A wiem, że tak jest. - pogładził mnie po policzku.
Wtedy poddałam się chwili. Nie mogłam nic z tym zrobić. Bo... nie chciałam? Bo było mi tak dobrze?
Nasze usta się złączyły, języki walczyły o dominację. Ja wplotłam dłonie, we włosy Nialla, a jego ręce błądziły po moich plecach, przyprawiając mnie o dreszcze podekscytowania. Serce biło mi coraz szybciej.
- Emily, Niall, chcecie może... o Boże! Przepraszam! - usłyszałam tylko głos Louisa.
Momentalnie się od siebie oderwaliśmy. Spojrzałam w stronę drzwi. Przez ułamek sekundy widziałam czerwoną twarz Tomlinsona, a potem odgłos oddalających się kroków.
- Widzisz? Mówiłem, że możemy - powiedział zawadiacko Niall.
Chwycił moją dłoń, podniósł na wysokość łokcia, po czym splótł nasze palce.
- Może skoczymy na dół po jakieś wino? Tak na zakończenie miłego wieczoru.. - spytał.
- Czemu nie. - odparłam.
Teraz mogłam zgodzić się na wszystko.
Kilka minut później siedziałam w salonie, razem z Patricią i chłopakami.
Louis unikał mojego spojrzenia.
- Jak tam John? - spytałam przyjaciółki.
- W końcu zasnął. - odpowiedziała biorąc szklankę soku. - A właściwie.. co działo się u góry? Louis wrócił bardzo zmieszany i skrępowany.
- Nic. Zupełnie nic. - rzuciłam szybko, a gdy tylko zobaczyłam Nialla z winem i kieliszkami w ręce, podniosłam się z sofy. - Ja będę się zbierać do spania.. Dobranoc - dodałam, po czym przytuliłam każdego po kolei.
Niall nalał nam wina. Przez kilka godzin rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Przyznam, że nie obyło się bez przytulania i pocałunków. W końcu chłopak wyciągnął gitarę.
- Napisałem coś... nowego.. dość niedawno. Chcesz usłyszeć? - spytał niepewnie.
- Jasne! - odparłam z entuzjazmem.
Zabrzmiały pierwsze akordy, a później jego cudowny głos..
'She's so mean but I gotta love it,
And I just can't let her go
I'm so whipped on her tiny little
She's a tempting animal
Spends too much
And I never tell her no
Drives me nuts
And she got me by the throat
She's so mean but I gotta love it
 And I just can't let her go...
Just can't let her go...'
Gdy uświadomiłam sobie o czym, a raczej o kim jest tekst, trochę zrzedła mi mina. Raniłam go. Tak bardzo, a on cały czas mnie kochał. Od kiedy się poznaliśmy, poprzez wszystkie kłótnie, mój związek z Justinem.. cały czas. W moich oczach pojawiły się łzy. Spojrzałam na Nialla. Odłożył już gitarę. Wpatrywał się we mnie.
- Żadnej piosenki, nie będę przeżywał bardziej niż tej.
- Niall.. ja.. przepraszam. - wydusiłam z siebie. W tej chwili moje gardło było ściśnięte jak nigdy.
- Przepraszasz? Za co? Za swoje serce? Przecież to ono wybiera miłość. To kogo pokocha. Ważne jest tylko to, czy Ty mu uwierzysz, że dokonało właściwego wyboru. - powiedział poważnie jak nigdy blondyn.
Po tych słowach zapanowała cisza. Przez kolejnych kilka minut analizowałam to wszystko w mojej głowie.
- Lepiej chodźmy już spać. Jutro czeka nas ciężki dzień. - stwierdził Niall i pocałował mnie w policzek.
Pożyczyłam od niego koszulkę i położyłam się do łóżka. Horan leżał tuż obok mnie. Czułam jego ciepło na plecach. Gdy już zasypiałam usłyszałam jak szepta mi do ucha:
- Jeśli potrzebujesz czasu, dam Ci go. Wiedz, że bardzo Cię kocham.

***Z perspektywy Harrego***

Mijały kolejne dni. Sam nie wiem, jak wytrzymałem tyle czasu. Jedyne czego teraz pragnę, to spotkać się z Patricią i małym Johnem. Przeprosić, porozmawiać. I żeby wszystko było jak dawniej. Żebyśmy byli razem. Szczęśliwi. Ona tak wiele dla mnie poświęciła. Nie chciała w żaden sposób wpłynąć na karierę
One Direction, dlatego usunęła się z mojego życia. Ale ja na to dłużej nie pozwolę. Chcę stworzyć z nią rodzinę, dom. Być kimś, w kim zawsze znajdzie oparcie. A John? Mimo, że widziałem go tylko na zdjęciu, to już teraz bardzo go kocham. Niech wszyscy gadają, że mam syna. Ja, jestem z tego dumny! Postaram się być najlepszym tatą na świecie!

***Z perspektywy Justina***

Moja wizyta w LA trochę się przeciągnęła.. Nie było mi to na rękę, ale musiałem ustąpić. Minęło 10 dni od kiedy ostatni raz widziałem Emily. Niby codziennie rozmawialiśmy, ale bardzo się za nią stęskniłem. Za jej uśmiechem, dotykiem... Dlatego przygotowałem na wieczór coś specjalnego!
Nie witając się z nikim wszedłem do mieszkania Em. Przemknąłem do ogrodu. Alejka z pochodni, płatki róż. Biały obrus, świece. I kolacja. Przygotowanie wszystkiego zajęło mi trochę czasu. Może nie było to miejsce o którym myślałem, ale na chwilę obecną nie miałem zbyt dużego wyboru. O 17 poszedłem do domu chłopaków z One Direction. Od wejścia słyszałem, że było tam bardzo wesoło. Przywitałem się z wszystkimi po kolei. Jak widać ich plan wypalił - nigdzie nie widziałem Harry'ego. Wzrokiem szukałem Emily. Stała przy wózku Johna. Podszedłem do niej i objąłem ją w pasie.
- Cześć Skarbie - pocałowałem w policzek.
- Justiin! - powiedziała i mocno mnie przytuliła - dlaczego nie powiedziałeś mi, o której wracasz?
- Niespodzianka - uniosłem ręce w górę. - Mogę Cię porwać na dzisiejszy wieczór? - zobaczyłem wahanie w jej oczach. - Nie martw się, niedaleko.
Gdy tylko się zgodziła, wyszliśmy. Zasłoniłem jej oczy i prowadziłem przez ogród. Po kilkunastu krokach odsłoniłem oczy Emily.
- Justin! Jest cudownie! Dziękuję! -powiedziała z ekscytacją i pocałowała mnie w usta.
Poprowadziłem moją dziewczynę do stołu. W tle grała romantyczna muzyka. Jedliśmy kolację i rozmawialiśmy chyba przez godzinę. W końcu wstałem i poprosiłem Em do tańca. Zgodziła się i jak tylko znalazła się przede mną, uklęknąłem na jedno kolano. Wyciągnąłem z prawej kieszeni pudełeczko, otworzyłem je - ręce trzęsły mi się jak nigdy.
- Emily.. wyjdziesz za mnie? - spytałem próbując uspokoić szybki oddech.
Zrobiło mi się gorąco. Jej mina... była taka.. zaskoczona. Cały czas czekałem na odpowiedź, aż usłyszałem jakiś szelest. Odwróciłem głowę i zobaczyłem Nialla.
- Co Ty tu do cholery robisz? - warknąłem.
Jak mógł przerwać nam, w takiej chwili?!
- Ja.. bo.. przepraszam.. ale. HARRY WRÓCIŁ! - powiedział równie wkurzony i zmieszany jak ja.


Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
Za Wasze wszystkie komentarze! To niesamowicie podnosi na duchu i motywuje <3
Dlatego, nie chcąc Was zawieść zabrałam się za pisanie rozdziału wcześniej.
Zajęło mi to trochę czasu, ale poprawki itp. :D
No i efekt końcowy mnie zadowala, mam nadzieję, że Was też!
LOVE xx

czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 27.

*** Z perspektywy Emily ***

Nie wiem jakim cudem znalazłam się w pokoju Justina. Nie pamiętam prawie nic, z tego co stało się tamtego wieczoru.. no właśnie prawie. Dlaczego nie mogę zapomnieć o tym cholernym pocałunku?! czy teraz jak jest dobrze, wszystko musi się znowu spieprzyć? Widocznie na tym będzie polegać całe moje życie. Moje sumienie gryzło się z rozumem, czy powinnam powiedzieć o tym Jusowi. Kocham go, przynajmniej tak myślę, ale Niall też nie jest mi obojętny. Te jego błękitne oczy, blond nieład na głowie, i uśmiech.. którym zawsze mnie urzeka. W tym uśmiechu można się zakochać. Co ja gadam, ja już dawno to zrobiłam.. Dobra, zapomnij Emily!  Pomyśl o Pat! Pomyśl o Pat! Właśnie! Co powinnam zrobić? Przecież to moja najlepsza przyjaciółka i pomimo że ona mnie za taką nie uważa, ja nigdy nie zmienię zdania co do niej. Nie mogę porozmawiać o tym z Niallem, bo doszło by jeszcze do czegoś, czego potem oboje byśmy żałowali. Może powinnam do niej polecieć do Polski? I spróbować dojść do jakiegoś sensownego porozumienia? Tak, to świetny pomysł. Najlepiej jak zrobię to jeszcze dzisiaj. Zdecydowanie dzisiaj.
*kilka godzin później*
Stałam pod drzwiami Patricii. Doskonale pamiętałam jej adres. I pomyśleć, że jeszcze tak niedawno, niecałe 2 lata temu spotykałyśmy się w jej pokoju codziennie, wymieniając tysiące ciekawostek z życia One Di. A teraz? Pat ma dziecko z Harrym, z którym była jakiś rok, ja byłam z Niallem, ale jednak jestem z Justinem i ciągle myślę o blondynie. Przyjaźnimy się z resztą chłopców i poznałyśmy jakiś tuzin innych znanych gwiazd. O, a czy już mówiłam, że byłam tez na największej gali wraz z Biebsem który wygrał wszystkie statuetki do których był nominowany? I wtedy też, powiedział wszystkim o nas. Nasze życie odwróciło się o całe 180 stopni w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.. W tym momencie zdecydowałam się zadzwonić do drzwi, bo stałam tam nieruchomo, myśląc o nie wiadomo czym jakieś kilka minut. Już po minucie drzwi otworzyły się, a w nich stała sama.. Pat! Lecąc do Polski, cały czas myślałam co jej powiem. Ułożyłam setki scenariuszy jak przebiegnie nasza rozmowa, jednak żadna z nich się nie spełniała. Zdziwiłam się, bo dziewczyna lekko podniosła kąciki swoich ust, układając je w lekki uśmiech. Zaprosiła mnie do środka. I z niczego, zaczęła rozmowę.
-Chciałabym Ci kogoś przedstawić. - pociągnęła mnie delikatnie za nadgarstek, w znajomą mi drogę do jej pokoju. Nie wiedziałam dlaczego jest tak podekscytowana, zanim nie zobaczyłam go na swoje własne oczy. Leżał w łóżeczku, nieruchomo. Był taki.. delikatny. Taki beztroski, jeszcze nie wiedział czym jest życie. A sama myśl o tym, jak go to wszystko skrzywdzi, gdy dorośnie, przyprawiała mnie o płacz. Był idealny. Pomimo tego, że miał zaledwie kilka dni, patrząc na jego twarz mogło się zauważyć, że ma oczy identyczne jak Harry. Z przemyśleń wyrwał mnie rozbawiony  głos Pat- To jest John. Prawda, że to najprzystojniejszy facet, jakiego w życiu widziałaś? - powiedziała to aby mnie rozśmieszyć, jednak dało się w tym wszystkim wyczuć, że jest dumna. I z siebie i ze swojego uroczego dziecka.
-Pat, jest perfekcyjny.
-Tak, wiem. Ma to po Harrym.. - wytarła pojedynczą łzę. - Em, przepraszam za to co kiedyś o Tobie powiedziałam. To co jest pomiędzy tobą a Niallerem powinniście sami rozstrzygać. A skoro ty jesteś teraz szczęśliwa z Justinem, to będę się cieszyć razem z tobą. Nie powinnam była cię wtedy oceniać. Zgoda? Ja naprawdę potrzebuję teraz przyjaciółki, a nie mam tutaj nikogo oprócz Dawida.- bez słowa odpowiedzi, podeszłam do dziewczyny i wtuliłam się w nią tak mocno jak nigdy.
-Pat, musisz wrócić ze mną do Londynu. Nie dla Hazzy, ale dla mnie i dla chłopców. Niall... on nie może się doczekać aż cię zobaczy! Dokładnie tak samo jak pozostała 4. No.. może 3.- Powinnam była ugryźć się w mój za długi język! Zawsze muszę wypalić z czymś nieodpowiednim.
- Nic się nie stało, też bardzo chciałabym ich zobaczyć.. Ale no wiesz... Harry tam jest. A ja.. ja nie mogę spojrzeć mu w oczy bez żadnej reakcji. Nie potrafię udawać tak jak cała wasza reszta! To zbyt trudne, rozumiesz Emily? Po prostu nie mogę.. -musiałam szybko coś wymyślić. Inaczej cały mój plan poszedł by się walić.
-Harry wyjechał do NY na jakieś 2 tygodnie, więc w tym czasie go nie zobaczysz. Proszę, zrób to dla nas wszystkich. Chłopcy na pewno chcieliby poznać Johna, spędzić z nim trochę czasu. -powoli przestawałam być zdziwiona jak dobrze idzie mi kłamanie, nawet najbliższym. Po prostu, świetnie.
- Zgoda, ale musisz dać mi kilka godzin. Małemu jest potrzebne na prawdę wieeeeeeele rzeczy.
-Jasne. - Ona na prawdę się zgodziła?! Jestem cudotwórczynią. Oby tylko Harry się gdzieś nie napatoczył. OBY.


*** Z perspektywy Harryego ***

Wstałem, zastanawiając się czy ciągle żyję czy może to już tylko moja wyobraźnia. Nigdy w życiu nie miałem tak wielkiego kaca! Mogę to wytłumaczyć tym, że nie piłem odkąd tylko wyszedłem ze szpitala. Musiałem w czymś zatopić moje myśli... a raczej wątpliwości. Od miesiąca, to znaczy odkąd wyszedłem, czułem że chłopcy coś przede mną ukrywają. Nie mówią mi wszystkiego i wydaje się, że męczy ich to jeszcze bardziej niż mnie. Muszę się dowiedzieć choćby nie wiem co i to teraz. Wyszedłem z mojego pokoju  i udałem się do pomieszczenia obok, do Nialla.
-Horan,. musisz mi coś powiedzieć! -krzyknąłem od progu.
- Nie tak głośno! Coś się stało? Twoja laska już uciekła? czy może mam Ci załatwić inną, no wiesz ładniejszą, albo bardziej doświadczoną? - powiedział z sarkazmem, z resztą jak zwykle w stosunku do mnie.
-Wytłumaczysz mi to? Nic Ci nie zrobiłem a  traktujesz mnie jak swojego wroga!
-A nie pomyślałeś o tym, że może nim jesteś? Wszystko się zmienia Styles! Już nie jesteś dzieckiem, odpowiadasz sam za siebie. A to, że sam z siebie robisz bachora to już nie moja sprawa! Kiedyś byliśmy przyjaciółmi, ale teraz? Nie, dopóki nie wyjaśnimy wszystkich spraw.
-Jakich spraw? -byłem coraz bardziej zdezorientowany. A sytuacja zdawała się nabierać tempa i emocji.
- Ha, oczywiście, przecież ty nic nie pamiętasz. To nie ważne co zrobiłeś przed tym cholernym wypadkiem, ważne co jest teraz tak? Masz rację, zostaw wszystko jak zawsze, pieprz to, i idź się dalej zabawiaj z tymi twoimi dziwkami! -nigdy nie widziałem Nialla w takim stanie. Postanowiłem się uspokoić. Chciałem dowiedzieć się co stało się takiego, o co mnie obwinia.
-Niall, co się stało przed wypadkiem?- spytałem poważnie, patrząc w jego oczy. Usłyszałem tylko głośne wzdychnięcie. I zanim się zastanowił to po prostu wypłynęło z jego ust...
-Co?! Powiem ci co. Zrobiłeś dziecko naszej najlepszej przyjaciółce, a twojej dziewczynie, a ona z miłości do ciebie, bo tak bardzo cię kocha, nie chcąc niszczyć ci kariery, wycofała się i wyjechała do Polski! To się stało! -zatrzymał się przestraszony tym co wypalił, patrząc się w jednym kierunku. Gdy tam spojrzałem, ujrzałem Louisa.
-Co ty do cholery wyprawiasz Horan?!
-Ja.... ja tylko.. Styles jesteś cholernym dupkiem! A ty co Lou? Ktoś mu to w końcu musiał powiedzieć, a jak wy wszyscy tak się tego boicie, to zrobiłem to ja!
Powoli przetwarzałem to co do mnie powiedział blondyn, nie mogłem w to uwierzyć. Jednak mój mózg powoli reagował, a ja zacząłem kojarzyć fakty. Dwójka stojących przede mną, patrzyła na mnie jak na idiotę, jednak ja powoli... sobie przypominałem. Patricia.. moja dziewczyna. Zaszła w ciążę.. i to moje dziecko. Wstałem tylko bez słowa, stanąłem z nimi twarzą w twarz i powiedziałem.
-Musimy odnaleźć Pat. - to było stanowcze i impulsywne. Jednak Nialler zaskoczył mnie swoją odpowiedzią.
-Nie fatyguj się, własnie jest w samolocie i będzie tu za jakieś 2 godziny. Emily ją ściągnęła, jednak obiecała jej, że Ciebie tu nie będzie. Jak na razie jesteś w NY, więc powodzenia. -popatrzyłem na niego z niedowierzaniem.
-No co? Dzwoniła.
-To ty wszystko pamiętasz?! -wyrwał nas z rozmowy Lou. Zaczyna się, to będzie koszmar.




Jak obiecałam, rozdział jest. Wiem, że strasznie krótki,a le nie mogłam nic wymyślić. Obiecuję, że następny będzie dłuższy i lepszy.
Macie jakąś wizję na kolejne rozdziały, co ma się stać? :D

PO 35 KOMENTARZACH POJAWI SIĘ KOLEJNY ROZDZIAŁ!


wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 26.


*** Z Perspektywy Dawida ***

Cała akcja przebiegała bardzo szybko. Z Patricią na rękach przemierzałem kolejne korytarze, aż jacyś lekarze nie kazali mi położyć jej w sali. Zaraz po tym, zmusili mnie do wyjścia. Nie pozostało mi nic, oprócz czekania. Każda sekunda wydawała się ciągnąć w nieskończoność. Po dłuższym namyśle, zadzwoniłem do mamy Pat. Przecież nie wiedziałem co się dzieje, co będzie z dzieckiem. Musiałem ją zawiadomić. Dlaczego to musiało się wydarzyć właśnie dzisiaj! To miał być taki piękny wieczór.. Minęło kilka sygnałów, a ja czułem się coraz bardziej zaniepokojony. Już miałem się rozłączyć, gdy usłyszałem..
- Halo?
- Tutaj Dawid. Musi pani natychmiast przyjechać do szpitala! Pat dostała skurczy a potem... ona zemdlała. teraz jacyś lekarze się nią zajmują i nikt nie chce mi powiedzieć co się dzieje! - mówiłem poirytowany, szybciej niż wypadało. jednak myślę, że zrozumiała w jakiej jestem sytuacji i jakiego poziomu sięgnęło już moje zirytowanie. Podałem jeszcze szybko adres, po czym oboje się rozłączyliśmy. Tak bardzo się bałem, że z Pat coś może się stać, a  tym bardziej z dzieckiem. Nie myślałem, że aż tak bardzo będę tym przejęty. Przecież spotkałem się z nią dopiero raz. A tym bardziej ona ma dziecko z innym facetem! Dodatkowo, jest to gwiazda. Najsłynniejszy chłopak na tej planecie. Przecież nie jestem nawet w stanie z nim konkurować. W tym momencie z sali, wyszedł jakiś lekarz i zwrócił się do mnie.
- Czy jest pan kimś z rodziny, albo ojcem dziecka? 
Zastanawiałem się, co powinienem odpowiedzieć. Przecież nie byłem w jakimkolwiek stopniu spokrewniony z Patricią, ale wiem że zawróciła w mojej głowie i zapewne jeszcze namiesza w moim życiu. - Jestem jej chłopakiem. Czy dowiem się w końcu, co się tutaj dzieje?! - cały mój gniew powoli ze mnie wypływał. Czułem, że zaraz wybuchnę. Lekarz analizował to co powiedziałem, po czym gestem pokazał żebym szedł za nim. Nie byłem przygotowany na to co miałem zobaczyć. Gdy przekroczyłem próg sali, ujrzałem zmęczoną i wyczerpaną, jednak pomimo wszystko szczęśliwszą niż kiedykolwiek Patricię, obok której leży, mały chłopiec, nieprzestający płakać. Nie mogłem uwierzyć, że wszystko jest dobrze. Nareszcie mogłem odetchnąć z ulgą. Szybko podszedłem do jednej strony łóżka, chwyciłem dziewczynę za rękę, i z troską w głosie zapytałem:
- Wszystko w porządku, nic ci nie jest? - a ona jakby rozbawiona moimi emocjami, z słyszalnym w głosie śmiechem odpowiedziała.
- Jest świetnie. Zadzwoniłeś po moją mamę? - pokiwałem głową i nie mogłem oderwać od niej oczu. Promieniała. Od bardzo długiego czasu jej takiej nie widziałem. Jednak zauważyłem coś dziwnego w spojrzeniu, jakim darzyła małego chłopca. Patrzyła na niego, jakby o czymś jej przypominał, o czymś czego nie chciała pamiętać. Nie chcąc kontynuować tej ciszy, zapytałem:
- Jak go nazwiesz? - chwilę się zastanawiała, i tak jak to miała w zwyczaju przygryzła dolną wargę, co sprawiało że była jeszcze bardziej seksowna.
- John. Tak, idealnie. Proste i ładne. Nie potrzebujemy jakiegoś trudnego i skomplikowanego imienia. Nasze życie i tak będzie pogmatwane..- spojrzała w dół,  uśmiech w sekundzie się ulotnił  na jego miejsce zakradł się smutek. Nie chciała tego po sobie pokazać, jednak za dobrze ją znałem. Od dziecka nie chciała żeby ktoś wiedział że coś jest z nią nie w porządku, ukrywała wszystko i udawała twardą.
- Ale nie musi takie być. - popatrzyłem głęboko w jej oczy, i założyłem kosmyk jej włosów, który był na policzku za ucho.
Nawet nie myślałem, że to zrobię, ale nie mogę patrzeć jak ona cierpi. I tak kiedyś będzie musiał się dowiedzieć. Więc czemu nie teraz?

*** Z Perspektywy Patricii ***

Dawid był taki troskliwy. Ale nic z tego nie wyjdzie. Za każdym razem jak spojrzę na Johna, widzę Hazze. Do końca życia będę musiała udawać, że go nie znam. A co powiem naszemu dziecku? Że jego ojciec umarł? Odszedł od nas? Nie będę skłonna go okłamać. A jeśli wyjawię prawdę, to całe życie Styles'a obróci się o 180 stopni. Nie zrobię mu tego, za bardzo go kocham. A poza tym, on nawet mnie nie pamięta. Dla nas po prostu nie ma żadnej przyszłości. John zasnął. Był taki malutki. Taki kruchy i bezbronny. Nie pozwolę go skrzywdzić, nigdy. Zrobię wszystko co w moich siłach, aby wyrósł na mądre dziecko. Po prostu nie może się dowiedzieć, że jego ojciec to Harry Styles. Nie mogę do tego dopuścić. Drzwi do sali się otworzyły, a w nich stała moja mama. Znieruchomiała a w jej oczach zobaczyłam łzy wzruszenia.
- Przyjechałam najszybciej jak mogłam.. Przepraszam że mnie przy tobie nie było.. Jestem z Ciebie taka dumna! - podeszła najbliżej jak mogła i przytuliła mnie, zwracając szczególną uwagę na to, aby nie przygnieść dziecka. 
- Nic się nie stało, nie musiałaś tutaj być. Jak widzisz sobie poradziłam.. - posłałam jej delikatny uśmiech, zdając sobie sprawę że na nic lepszego mnie nie stać.- Popatrz to twój wnuk, John.
- John, jestem twoją babcią. - powiedziała piskliwym głosem, jeszcze nigdy nie widziałam jej tak szczęśliwej. Nie zauważyłam kiedy wszedł lekarz, dopóki nie stanął tuż przy mnie.
- Muszę wypełnić dokumenty, a do tego potrzebuję paru odpowiedzi. Jak nazywa się pani syn?
- John. - lekarz popatrzył na mnie, jakby mnie nie zrozumiał.
-Potrzebuję jeszcze nazwiska. Ewentualnie drugiego imienia. - uśmiechnął się.
-Tak, chcę mu dać drugie imię.-zastanowiłam się przez chwilę i wpadłam na pomysł. -Edward. - niech chociaż tyle ma po tatusiu. Nikt się nie domyśli że to ma coś związanego z Harrym. Jeszcze problem z nazwiskiem, nie mogę go nazwać Styles. Bo wszystko się wyda.- A nazwisko moje, Upton.
- Jest pani pewna, że nie będzie miał nazwiska po ojcu?
-Tak, zdecydowanie. - po moim policzku zaczęła spływać pojedyncza łza. Nie wiem jak dam sobie radę, ale musi mi się udać. Musi nam się udać, żyć bez Harryego.

*** Z Perspektywy Emily ***

Byliśmy już pod klubem, gdzie miało się odbyć After Party po gali. Był zarezerwowany tylko dla gości, czyli dla gwiazd które występowały. I ja tez tam będę! Nie mogę uwierzyć że najbliższe godziny spędzę z osobami, na punkcie których obsesję mają wszystkie nastolatki na świecie! Jestem taką szczęściarą, a szczególnie dlatego, że mam przy sobie Justina. Gdy weszliśmy, tam było już pełno osób. Niektóre z nich, były już lekko 'chwycone' a w powietrzu dało wyczuć się słodką woń alkoholu. W tle leciała piosenka Ellie Goulding. Moja ulubiona piosenka, dlatego od razu zaciągnęłam Biebsa na parkiet! Bawiliśmy się świetnie, dopóki nie spostrzegłam, że obok nas tańczy Harry z kolejną laską, którą zapewne chce poderwać. Jaki z niego bachor! Jego dziewczyna wyjechała a w dodatku z jego dzieckiem. A jego najlepsi kumple nawet nie są w stanie go o tym poinformować. Ale kto wie, może on po prostu nie chce tego pamiętać. Przecież tak jest łatwiej. Jednak to nie było powodem moich zmartwień. Skoro był tu Harry, to Niall też tutaj jest. Ta informacja wstrząsnęła mną bardziej niż się spodziewałam. Justin to zauważył.
-Skarbie, wszystko w porządku? 
-Taak, tak jasne. Jest cudownie. - postanowiłam nie zwracać uwagi, na chłopców z 1D. Tak będzie lepiej.
-Zostań tutaj, a ja pójdę po drinki.- pokiwałam głową. Czułam się nieswojo z tym że zostałam sama na parkiecie. Jednak nie pozostałam tam dłużej niż minutę. Ktoś gwałtownie chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę korytarza, który prowadził do łazienek. Nie było tam ludzi, a w dodatku wszystko było przyciemnione. Chciałam się wyrwać, jednak uścisk był zbyt mocny. Serce miałam na wysokości gardła, jednak po sekundzie dostrzegłam, że to Niall. Momentalnie puścił moją dłoń, i odwrócił się w stronę mojej twarzy. Stał ode mnie kilka centymetrów, a w moim żołądku czułam coraz mocniejsze wibracje. 
- Mamy problem, Emily. -myślałam, że chce wyjaśnić sprawę między nami, a on od razu wyjeżdża z problemem. Widziałam po jego twarzy, że to musi być coś poważnego. Jejku, tak bardzo chciałam go teraz pocałować. Jednak nie mogłam! Opanuj się Em! Nie możesz... - Patricia jest w szpitalu i przed chwilą urodziła chłopca. - moje serce zamarło. Co my teraz mamy zrobić?!
- Co?! Już? Jak to możliwe, skąd o tym wiesz? - miałam tysiące myśli w głowie. Wszystko się mieszało.
- DO Hazzy zadzwonił jakiś Dawid, który tam z nią jest. Całe szczęście, że telefon Stylesa był u mnie w kieszeni, tak by się dowiedział! Nie możemy tak po prostu zapomnieć, że Pat, ma dziecko. Przecież to nasza najlepsza przyjaciółka! Ona jedyna sprawiła że Harry się zmienił, był lepszym człowiekiem. Z resztą zobacz na parkiet co robi bez niej. Znowu uprawia przypadkowy seks ze wszystkim co się rusza! On ją na prawdę kochał i jestem pewien że dalej ją kocha tylko o tym nie wie! A nawet jeśli nie, to to jest jego dziecko. Czemu Patricia ma brać wszystko na siebie?! - widziałam jak wszystko w nim buzuje. Był przestraszony, jednak wcale mu się nie dziwiłam.
-Musimy pogadać z chłopakami, resztą zespołu.
-Ich tu nie ma, pojechali do domów.. Zostałem tylko ja i Hazz. Ok, poczekamy do jutra. Nie warto teraz ich tym obciążać, musimy się z tym przespać, a ty wracaj do... swojego chłopaka. Justin chyba czeka, tak? - powiedział to tak, że niemal czułam jego ból.
-Niall... ja przepraszam. Nie chciałam żeby to tak wyszło. Nawet nie wiem co powiedzieć.. - wpadłam w jego ramiona, musiałam poczuć jego bliskość. Bałam się, że mnie odtrąci jednak on wtulił się we mnie jeszcze bardziej. A co gorzej, odchylił głowę i bez zastanowienia wpił się w moje usta. Gorzej dlatego, że nie miałam siły się oderwać. Moje ciało tego chciało. To tak jakby, potrzeba bez której nie przeżyjesz. Tak się właśnie czułam. Jednak mój rozsądek dalej działał, odepchnęłam go, popatrzyłam z przerażeniem na niego i bez zastanowienia pobiegłam w stronę parkietu. Byłam oszołomiona, tym co własnie zaszło. Justin przytulił mnie od tyłu i obrócił w swoją stronę. Zobaczył moją minę i od razu spytał:
- co się stało? wszystko ok? - zapytał coraz wyższym tonem.
-Tak, jest dobrze, tańczmy. - położyłam głowę na jego ramieniu tak aby nie widział mojej twarzy. 
Co ja robię?!



Macie tutaj dłuższy rozdział. 
Nie narzekajcie, ze długo nic tutaj się nie pojawiało, ale 30 komentarzy dalej nie ma pod ostatnim rozdziałem. Więc.. Dopóki nie będzie 30 komentarzy, pod tym postem, nie będzie kolejnego!
Mam nadzijeę, że wam się spodoba :)
enjoy! x


wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 25.


***Z perspektywy Patricii***

- Czym się zajmowałaś, tam w Londynie? - spytał w pewnym momencie Dawid.
- Studiowałam. - odpowiedziałam od razu - przynajmniej taki był zamiar. Bo przez ostatnie tygodnie, nieczęsto tam bywałam..
- No tak. Rozumiem - chłopak przez moment na mnie spoglądał, ale po chwili skupił się na drodze przed nami. Czułam, że chciał spytać mnie o Harrego, ale się powstrzymał. Może to i dobrze.. Nie byłam jeszcze gotowa na rozmowy o nim.. i o tym wszystkim co się wydarzyło.
- A Ty? - zapytałam, gdy zatrzymaliśmy się na czerwonym świetle.
- Też studiuję. - odparł Dawid - A dokładniej to, filologia angielska. No, a w wolnym czasie trochę sobie dorabiam.
Czy wszyscy dookoła muszą mieć tak bardzo ułożone życie?
Tak. Ta myśl była przykra, ale prawdziwa.
Co miałam na to powiedzieć? Przerwałam studia już na pierwszym roku. Miałam romans, bo raczej związkiem tego nazwać nie mogę - z jedną z największych gwiazd na świecie. I na dodatek, jestem w ciąży.
Za każdym razem jak sobie to uświadamiałam, bolało jeszcze bardziej. Próbowałam się rozluźnić, więc nieco przygłośniłam radio w samochodzie.
-'A w Londynie trwa właśnie gala Europe Music Awards! Pojawiły się tam najsłynniejsze osobistości ze świata muzyki. Między innymi Taylor Swift z tajemniczym chłopakiem. Ale na tej nowości nie kończymy! Na czerwonym dywanie mogliśmy zobaczyć też Justina Biebera z jego nową partnerką. Wyglądali na naprawdę zakochanych! No i na koniec. One Direction, w pełnym już składzie! Tak, tak. Harry Styles na szczęście wyszedł już z kłopotów zdrowotnch i za kilka minut razem z kumplami z zespołu zaśpiewają Little Things!
Kolejna relacja z gali już za 30 minut'
Gdy to usłyszałam, od razu pożałowałam mojej decyzji. Mogłam zostawić to radio w spokoju. Justin Bieber z nową partnerką. Tacy zakochani.
pff za miesiąc pewnie rzuci go dla kolejnej gwiazdy. Nie wiem dlaczego Emily tak bardzo się zmieniła. To nie była ta osoba, której mogłam bezgranicznie zaufać czy poradzić się w trudnej sytuacji. To nie była moja przyjaciółka. Już nie.
A potem mówił o One Direction. I H..Harrym. A więc już wyzdrowiał.. Pewnie układa sobie życie na nowo.
No i za chwilę będą śpiewać. Akurat Little Things. Jedna z najcudowniejszych piosenek jaką kiedykolwiek słyszałam..  Dlaczego akurat teraz? Dziś? I dlaczego muszę o tym wiedzieć?
Nagle poczułam ukłucie w dole brzucha. Z początku delikatne, ale po chwili kolejne. Mocniejsze i o wiele dłuższe. Bicie mojego serca od razu przyspieszyło. Głośno wypuściłam powietrze, wciągnęłam. Powtórzyłam to kilka razy. Jednak nic nie pomagało. Nadal czułam ból. To nie może być to. Nie może. Jest o wiele za wcześnie! W mojej głowie pojawiały się setki myśli na sekundę. Nie wiedziałam co robić.
- Pat? Patricia?! - 
Dawid spoglądał na mnie z przerażeniem w oczach. Gdy zauważył, że  trzymam się za brzuch, zjechał na pobocze.
- Pat, co się dzieje? - spytał lekko trzęsącym się głosem.
- J.. ja... ja nie wiem! - powiedziałam równie przestraszona. - Boli! I to bardzo!
Chłopak chwycił moją dłoń i delikatnie ją pocałował.
- Będzie dobrze - powiedział starając opanować nerwy. - Jedziemy do szpitala - dodał po chwili.
Samochód ruszył. Dawid zdawał się idealnie znać okolicę. Najpierw trzymał się głównej drogi. Później zjechał w mniejsze uliczki. Tym sposobem po kilkunastu minutach zobaczyłam budynek szpitala. Przez ten czas ból nie ustąpił, ani nie zelżał...
Tak bardzo martwiłam się, co będzie dalej. Co z dzieckiem?

Gdy tylko podjechaliśmy na parking, Chłopak wysiadł z auta i otworzył mi drzwi. Już miałam przełożyć jedną nogę poza samochód, gdy poczułam oplatające mnie, silne ręce. A po chwili byłam jakiś metr nad ziemią, w ramionach Dawida.

*** Z perspektywy Dawida ***

Zaplanowałem idealny wieczór. Jednak w połowie drogi Patricia poczuła jakieś skurcze. Od razu ogarnęła mnie panika. Nie wiedziałem co się dzieje, ona z resztą też. Przecież było jeszcze za wcześnie na poród. Stwierdziłem, że najlepiej będzie jeśli pojedziemy do szpitala. Chciałem dotrzeć tam jak najszybciej, więc wykorzystałem wszystkie skróty jakie znam. Wysiadłem z samochodu i z Patricią na rękach szedłem w stronę recepcji. Cały czas coś do niej mówiłem. Chciałem by czuła się bezpiecznie, żeby wiedziała, że jestem przy niej. Patrzyła mi w oczy, ale w pewnym momencie jej powieki się osunęły. Oddech spowolniał.
Straciła przytomność.

*** Z perspektywy Emily ***

Justin prowadził mnie przez długi korytarz. Co chwila mijaliśmy znane mi osoby. Znane, oczywiście tylko z telewizji czy internetu. Wychodzili z drzwi, prawdopodobnie były do garderoby. Po kilku minutach zobaczyłam tabliczkę 'Justin Bieber'. Weszliśmy do pokoju opisanego nazwiskiem mojego chłopaka. Pomieszczenie było dość duże. Ściany pomalowane na jasny kolor, duże lustro, sofa, telewizor oraz zastawiony jedzeniem stół.
- Częstuj się - powiedział Justin sięgając po kanapkę.
Podeszłam obok niego i również wybrałam jedną z całego stosiku. W tym czasie, chłopak nalał nam szampana.
- Proszę - podał mi kieliszek. - Za chwilę musimy iść. Będziesz siedziała tuż obok mnie. Jakoś w połowie gali, 'zniknę' na kilka minut. No wiesz, muszę skoczyć za kulisy, wziąć odsłuchy, a potem zaśpiewam All Around The World i do Ciebie wracam. -  zakończył z uśmiechem.
Przyznam szczerze, że trochę się bałam tego wszystkiego. Do dzisiejszego dnia, takie gale oglądałam tylko w telewizji. A teraz miałam siedzieć w sektorze VIP. Razem z wszystkimi znanymi osobami. To było takie.. dziwne. Ale bardzo się cieszyłam.
Jedyną rzeczą, która mogła mnie martwić była obecność One Direction. To jak się patrzyli, zachowywali względem mnie..
Postanowiłam jednak, że będę ich unikać jak tylko się da.
Z zamyślenia wyrwał mnie jakiś mężczyzna w garniturze, który wszedł do garderoby.
-10 minut - powiedział, a gdy Jus przytaknął głową, wyszedł.
- No nic, musimy się zbierać - Justin poprawił marynarkę - spoglądając w lustro, a potem zbliżył się i objął mnie w talii dwoma rękami. Ja oparłam moje na jego ramionach, splatając palce na szyi chłopaka.
- Jak wrócimy do domu, to będę miał dla Ciebie niespodziankę - wyszeptał zmysłowym głosem i musnął moje ucho ustami.
Dobrze wiedział, jak to na mnie działa. Przez chwilę rozkoszowałam się tym uczuciem, a po chwili spytałam.
- Niespodziankę? Jaką?
- Oj Skarbie. Niespodzianka polega właśnie na tym, że nic Ci nie mogę powiedzieć. - odparł z uśmiechem, po czym pocałował mnie w usta.
Kilka minut później opuściliśmy garderobę i szliśmy za tłumem. W końcu weszliśmy na taką wielką hmm... halę. Była prawie pełna. Przeszliśmy obok miejsc na 'balkonach' i zeszliśmy na dół, niedaleko sceny. Tuż przy niej stali fani. My mieliśmy miejsca siedzące, w specjalnym sektorze dla artystów. Wszystko było dopracowane. Usiadłam na miejscu, które ku mojemu zaskoczeniu było opisane moim nazwiskiem. Justin siedział obok mnie. Przez chwilę rozglądałam się, gdy nagle zapanowała cisza. Kilka reflektorów nad sceną rozbłysło i usłyszałam muzykę. Następnie wielki pisk fanów. Nie musiałam długo czekać, żeby zobaczyć kto wywołał taką reakcję. To była Taylor Swift.

Zaśpiewała dwa swoje wielkie przeboje, do tego zrobiła niesamowite show! Byłam pod wielkim wrażeniem tego występu, a to przecież początek gali. Zapowiadało się świetnie. Gdy tylko dziewczyna zeszła ze sceny, pożegnana wielkimi oklaskami, pojawili się prowadzący. Powitali wszystkich, powiedzieli kilka żartów i przedstawili nominacje do pierwszej kategorii - Najlepsza Piosenka.
Wśród 5 wykonawców usłyszałam nazwisko Justina. Pisk fanów.
Na scenę wyszła nieznana mi kobieta. Trzymała w ręce kopertę oraz statuetkę. Chwilę przeciągała, ale w końcu odczytała nazwisko mojego chłopaka. Krzyki, brawa. Spojrzałam na Justina, oboje wstaliśmy. Mocno go uścisnęłam, po czym wróciłam na swoje miejsce, a on pobiegł na scenę. Odebrał nagrodę i powiedział kilka słów. Były to podziękowania. Dla rodziny, fanów i dla mnie. To było niesamowite uczucie, chociaż poczułam się trochę nieswojo, gdy zobaczyłam kamerę skierowaną na moją twarz. Później Justin wrócił. Ale nie na długo, bo po chwili znów zniknął, by perfekcyjnie wykonać swój utwór. Wszystko było idealnie dopracowane. Każdy dźwięk czy ruch tancerzy. Przez cały występ na mojej twarzy gościł uśmiech. Byłam taka szczęśliwa.
Następnie przedstawiono nominacje do kolejnej kategorii. Tak mniej więcej wyglądała cała gala. Na samym końcu na scenie pojawiło się One Direction - wygrali 3 statuetki. Usłyszałam gitarę i doskonale znaną melodię.. Chłopcy śpiewali Little Things..
Przez moment zastanawiałam się, skąd ten wybór. (w sumie nie powinno mnie to obchodzi). Jednak nie potrafiłam tak z dnia na dzień zapomnieć, o tym wszystkim, co było między nami. No i o muzyce, za którą tak bardzo ich pokochałam - gdy mieszkałam jeszcze w Polsce.
Na kilku dużych telebimach widziałam po kolei twarze Liama, Louisa, Zayna, Nialla i Harrego. Kilka razy przyłapałam się na tym, że 'gapiłam' się na blondyna. Był taki.. piękny..
To znaczy, on zawsze był piękny, ale wtedy tak jakoś wyjątkowo. I jeszcze jego solówka, dzięki której każda dziewczyna czuła się piękna, kochana. Muszę przyznać, że to wykonanie bardzo mnie zauroczyło..
Oklaski nie ucichły przez kolejnych kilka minut, mimo że chłopców nie było już na scenie. Odwróciłam się w stronę Justina, który właśnie wstał i 'zbierał' swoje nagrody. Miał ich aż 5!
- Kochanie, weźmiesz tą? - z uśmiechem wskazał na nagrodę dla 'Najlepszego Piosenkarza'.
- Jasne - odpowiedziałam i chwyciłam statuetkę.
Później poszliśmy do garderoby Justina.
- I jak Ci się podobało? - spytał chłopak, gdy tylko zamknęliśmy drzwi.
- oh, było fantastycznie! Muzyka, atmosfera i Twoje wygrane.. po prostu cudo! - odpowiedziałam radośnie.
Byłam bardzo podekscytowana. W końcu to pierwsza, tak wielka impreza, w której uczestniczyłam.
- To się cieszę. - Justin cmoknął mnie w usta - I nie pozostaje nam nic innego, jak to uczcić! Limuzyna na afterparty już czeka! - Jus splótł nasze dłonie razem i wyszliśmy na korytarz.
Nadal było tam pełno ludzi. Tym razem wszyscy szli w stronę wyjścia. Pod czerwony dywan co chwila podjeżdżały czarne limuzyny. Kilka metrów przez nami, stali chłopcy z One Direction. Zauważyłam, że Zayn się z nimi żegnał, a po chwili wsiadł do samochodu ich kierowcy i odjechał.
- A właśnie.. - zaczął Justin - nie za bardzo podobał Ci się ich występ? - spytał z nutką ironii w głosie i wskazał na 1D. Wiedziałam jednak, że nie był zły.
- Oohh.. czyżbyś był zazdrosny? - chciałam się z nim trochę podroczyć.
Chłopak nic nie odpowiedział, tylko posłał mi ten swój seksowny uśmiech.
- Justiin, wiesz że kocham tylko Ciebie - powiedziałam, założyłam ręce na jego szyi, po czym delikatnie musnęłam wargi.


A więc. Jest rozdział :)
Wiem, że z opóźnieniem..
Po prostu miała pisać go Klaudia, ale nie zdążyła, bo wyjechała na wakacje.
A u mnie ostatnio spooro się dzieje...

Mam nadzieję, że Wam się podoba.
Lots of love xx

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 24.

*** Z perspektywy Patricii ***



Pojechałyśmy z mamą do szpitala. Na szczęście nie było kolejki, więc ominęło mnie czekanie i od razu weszłam do gabinetu. Pani doktor długo wypytywała mnie o różne rzeczy, ponieważ nie miałam ze sobą żadnych wyników badań. Wszystko zostało w Londynie.. Dlatego zrobiła mi tylko usg, by sprawdzić czy na ten moment wszystko jest w porządku. Na szczęście było. Po godzinie wróciłam na szpitalny korytarz. Tam czekała na mnie mama. Zostały mi 2 godziny do przyjazdu Dawida. Musiałam się pospieszyć więc pojechałyśmy do domu. Taty jeszcze nie było.. Może to i dobrze. Nie miałam sił, by drugi raz przywracać wszystkie wspomnienia z Harrym...Poszłam do mojego pokoju. Przegrzebałam całą walizkę, zanim znalazłam odpowiednie ubrania. Postawiłam na dość klasyczny zestaw. W końcu w planie były kręgle.
Musiałam jeszcze tylko 'ogarnąć' twarz i włosy. O równej 19 usłyszałam dzwonek do drzwi. Poprosiłam mamę by otworzyła, a ja w tym czasie wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy do torebki i zeszłam na dół. W salonie siedział Dawid. Wyglądał świetnie, z resztą jak zawsze. Lekko zmierzwione włosy, koszulka, marynarka. Gdy tylko mnie zobaczył, wstał i delikatnie przytulił.

Chyba mój brzuch go nieco przerażał. Nie chciał dać tego po sobie poznać.
- Gotowa? - spytał radośnie.
Pokiwałam głową, a on podał mi rękę i wyszliśmy z domu. Przed bramą stało czarne audi Dawida. Chłopak otworzył mi drzwi, a po chwili usiadł na miejscu kierowcy.
- No to... kto tam jeszcze będzie? - zapytałam, gdy tylko odjechaliśmy spod mojego domu.
- Gdzie? - Dawid spojrzał na mnie, ale po chwili dodał - um.. nasze plany tak troszeczkę uległy zmianie - a na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech.
- To znaczy? - próbowałam dowiedzieć się, gdzie jedziemy, ale czułam, że i tak mi nic nie powie.
- Zobaczysz.. - odparł czarując mnie swoimi pięknymi oczami.
Wiedziałam.



*** Z perspektywy Liama ***

- Harry, gdzie Ty się wybierasz? – spytałem, gdy otwierał drzwi. – Przecież dzisiaj gala. Mamy 3 godziny, żeby się przygotować. Zaraz przyjeżdża Lou. – dodałem.
- Co? Jaka gala? – Styles najwidoczniej zapomniał.
Mam tylko nadzieję, że nie umówił się z żadną dziewczyną..
Tak.. nadal nie powiedzieliśmy mu o Patricii. Jakoś nie mogę się przełamać, a wiem, że powinienem to zrobić.
Wziąłem ze stolika wejściówkę VIP dla artystów i podałem Harremu. Z każdym przeczytanym słowem był bardziej zdenerwowany. Wyjął z kieszeni telefon, wybrał jakiś numer i poszedł do siebie. Czyli zepsułem mu plany. W sumie to dobrze.
Stwierdziłem, że lepiej będzie jak sprawdzę czy Niall, Louis i Zayn nie zapomnieli. W końcu przez ostatnie dni tyle się działo..
 ***
Drzwi do pokoju Zayna były uchylone, a on sam rozmawiał z kimś przez telefon. Coś było nie tak.. Był trochę podłamany. Mówił o badaniach, operacji.. więc pewnie chodziło o Kate. Taka długa rozłąka nie działała dobrze na Malika.. Dobrze wiedziałem, że tylko czekał na te kilka wolnych dni, żeby pojechać do Chin.
***
Louis przymierzał garnitur, więc jego zostawiłem w spokoju. Poszedłem do pokoju Nialla. Siedział przy oknie i grał coś na gitarze. Od czasu rozstania z Emily był załamany. Nie mógł się na niczym skupić, krzyczał i denerwował się o byle co. Starałem się go zrozumieć, bo wiedziałem jak ciężka była dla niego ta sytuacja. W końcu musiał jakoś odreagować.
- Niall.. - powiedziałem cicho.
- Wiem. Wiem, że jest jakaś głupia gala. Ale mam jeszcze trochę czasu, nie? - wciąż podenerwowany.
Już miałem wychodzić z pokoju, gdy Horan mnie zatrzymał.
- Liam.. a czy... musimy tam iść? - spytał po chwili.
- Oczywiście, że tak! Wszystko jest już potwierdzone. Nie ma innego wyjścia. - odparłem szybko.
- Ale..
- Nie Niall. Rozumiem, że nie czujesz się dobrze, że jesteś zły. Ale to są obowiązki zawodowe.. - powiedziałem, chociaż czułem, że on nadal będzie drążył temat.
- Po prostu boje się, że ją tam spotkam! Że tam będzie. Z NIM! - wykrzyczał blondyn.
I wtedy wszystko stało się jasne.. Przecież Justin też miał nominacje. I był tutaj, na miejscu.
To że przyjdzie na galę z Emily, było prawie pewne.
- Niall.. posłuchaj... Wiem, że to dla Ciebie trudne, ale spróbuj oddzielić życie prywatne od zawodowego, okej? Pojedziemy tam. Najpierw czerwony dywan, później gala i jak będziesz chciał, możesz jechać do domu. - powiedziałem, a gdy on nie miał nic przeciwko, to znaczy, nie krzyczał - wyszedłem z pokoju.

*** Z perspektywy Emily ***

Jakiś chłopak w garniturze podał mi rękę i pomógł wysiąść z limuzyny. Właśnie stałam na czerwonym dywanie. Po obu stronach, za 'barierkami' stali paparazzi, a nieco dalej fani różnych artystów. Kilka metrów przede mną stała wysoka blondynka. Prawdopodobnie była to Taylor Swift. Jednak po chwili weszła do budynku, w którym miała odbyć się gala. Dopiero wtedy zorientowałam się, że wszystkie aparaty zwrócone były w moją stronę. Przypomniałam sobie słowa Justina. Dlatego zrobiłam kilka kroków do przodu i zaczęłam pozować. Przez moment spojrzałam za siebie i zobaczyłam, że Jus idzie w moją stronę. Gdy był już blisko, objął mnie jedną ręką w pasie i pocałował w policzek. Staliśmy tam przez kilka dobrych minut. Każdy fotograf coś do nas krzyczał.

- Okej, chodźmy - Justin wyszeptał mi do ucha i powoli poszliśmy w stronę drzwi.
Zatrzymaliśmy się tuż przed nimi i chłopak dał kilka autografów swoim fanom. Czekałam na niego przy wejściu i dopiero wtedy zorientowałam się, że na czerwonym dywanie, tuż za nami byli chłopcy z One Direction. Zrobiło mi się gorąco i ścisnęłam rękę mojego chłopaka. Lou przeszył nas swoim wzrokiem, Liam próbował się uśmiechnąć, ale niewiele z tego wyszło. Obok nich stał Zayn i Harry. Na samym końcu był Niall. Gdy odwrócił głowę w moją stronę, nasze spojrzenia się spotkały. Nie widziałam w jego oczach złości czy nienawiści. Raczej smutek i... zawiedzenie. Zrobiło mi się przykro. Tak bardzo go zraniłam, a teraz robiłam to jeszcze mocniej. Atmosfera była bardzo napięta. Nawet paparazzi to wyczuli.
- Emily - powiedział Justin i wskazał ręką na drzwi do areny. - Chodźmy do mojej garderoby - dodał.
Przez ułamek sekundy myślałam, by ostatni raz spojrzeć na Nialla, jednak tego nie zrobiłam. Może to i dobrze.
Żeby zacząć nowy etap życia, musiałam zakończyć tamten.




Jeśli mam być szczera, to rozdział tak średnioo mi się podoba. Wena mnie opuściła ;(
ale nie chciałam by wyszło, że Was olewam.


Dziękujemy za komentarze pod poprzednim rozdziałem i za 15,000 wyświetleń! <3

PO 30 KOMENTARZACH ZACZNĘ PISAĆ KOLEJNY! ;)




środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 23.

*** Z perspektywy Patricii ***

- Cześć mamo.. - powiedziałam z niepewnością, bo nie wiedziałam czego mam oczekiwać. Jaka będzie jej reakcja. Ona popatrzyła na mnie i w jednym momencie jej oczy się zmieniły. Było w nich widać szczęście. Ona tylko podeszła bliżej i bez słowa przytuliła mnie. Taaak, zdecydowanie mi tego brakowało. Byłam w rozsypce, potrzebowałam jej wsparcia. Wiedziałam, że się nie pomylę a ona wszystko zrozumie.
- Córeczko! Nawet nie wiesz jak bardzo za tobą tęskniłam! - Odsunęła się, aby mi się przyglądnąć i gdy jej wzrok powędrował na brzuch, jej uśmiech trochę zmalał, jednak widziałam że nie jest zła. Kocham ją za to, nigdy, nawet w najgorszej sytuacji nie ocenia mnie, tylko po prostu dodaje mi otuchy. - Chcesz mi coś powiedzieć, czy lepiej żebym nie pytała? - spytała delikatnie.
-Może wejdźmy do domu, tam Ci wszystko opowiem. - pokiwała głową ze zrozumieniem i poszłyśmy do salonu. Gdy zobaczyłam dom, wszystkie wspomnienia wróciły i nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo za nim tęskniłam. Mama zrobiła herbatę a ja zaczęłam jej opowiadać, całą długą historię, pomiędzy mną a Harrym. Ona nie przerywała mi, po prostu starała się wszystko zrozumieć. Gdy skończyłam, w końcu się odezwała.
- Ale nie rozumiem, dlaczego nie chciałaś mu powiedzieć? dlaczego nie powiedziałaś mu kim jesteś? - dopytywała.
- Mamo, on jest sławny. Ma szansę na wielką karierę. Ale jeśli media dowiedzą się, że będzie miał dziecko ze zwykłą dziewczyną, nikim sławnym, to oni go zniszczą. A ja za bardzo go kocham aby mu to zrobić. Wiem, że uwielbia śpiewać i na prawdę mu na tym zależy. Nie mogę mu tego zabrać. A to, że teraz nic o mnie nie wie, a media też nie zauważyły mojego brzucha bo się ukrywałam, wszystko mi ułatwia. Teraz zacznie normalne życie i znajdzie kogoś, kto będzie na niego zasługiwał. - nawet nie wiem kiedy ale łzy zaczęły ściekać po moim policzku. - tak będzie lepiej dla ans obojga - dodałam jeszcze to i znów siedziałam wtulona w mamę.
- Wszystko będzie dobrze, wszystko się ułoży, mała. Razem
sobie poradzimy. A poza tym, to który już miesiąc?
- Prawie siódmy. Cholernie się boję. A co będzie jeśli sobie nie poradzę?
- A ty wiesz, że nie powinnaś w tym okresie już latać?! Nie martw się, uda się. Znasz już płeć?
- Nie, nie pytałam lekarza. Ostatni raz na badaniu byłam ponad miesiąc temu. Wiesz, to całe zamieszanie i nerwy. Po prostu wypadło mi z głowy.
- To nie wiem na co czekasz, chodź.. nie daleko nas jest szpital. Pójdziemy na spacer, pogadamy a przy okazji dowiem się czy to będzie wnuczka. - zaśmiała się, a ja tylko przytaknęłam. Przebrałam się po podróży i poszłyśmy. Gdy już byłyśmy pod budynkiem z zamyślenia wyrwał mnie, znany mi już głos.
-Pat, to ty? Jejku jak ja dawno Cię nie widziałem! Co tu robisz? - spojrzałam w kierunku dochodzącego głosu, a tam stał Dawid!
- Dawid! Heeeej, wróciłam dzisiaj z Anglii. A ty jak tam? - przytuliłam się z dawno nie widzianym przyjacielem.
-No u mnie dobrze, nic się nie zmieniło od twojej ostatniej wizyty.  Ale widzę, że u ciebie też dużo newsów. Fajny brzuszek. A poza tym, podobno spotykasz się z Harrym Stylesem, to prawda?! - powiedział to tak rozentuzjazmowany, jednak widząc moją minę, ten entuzjazm znikał.- aaa, przepraszam, nie powinienem wtrącać się w twoje sprawy. Ale widzę, że nie masz zbyt dobrego humoru, więc zapraszam cię na kręgle! Idziemy dzisiaj całą paczką znajomych, dołączysz się?
- Nie, chyba nie mam nastroju...
- No przestań! Co masz zamiar robić w piątkowy wieczór? Siedzieć w domu i oglądać komedie romantyczne? no nie daj się prosić.  - powiedział z proszącą miną.
- No dobra.
- To przyjadę po Ciebie o 19. Pasuje?
- Jasne. - uśmiechnęłam się i pożegnałam.
Mama słuchała całej rozmowy dlatego nie zdziwiłam się gdy powiedziała:
- Ładny ten Dawid. Podoba Ci się? - spytała prosto z mostu.
-Mamo!
-No co? Musisz zapomnieć o Hazzie jeśli chcesz prowadzić normalne życie. Taka prawda. - wiedziałam, że miała racje, jednak nie chciałam na razie o tym myśleć. Teraz zamierzałam iść do lekarza, sprawdzić co z maleństwem a potem przyszykować się na wyjście wieczorem. Tak, to mój plan na dzisiaj.

*** Z Perspektywy Dawida ***

Jak ja dawno nie widziałem Pat. Przez cały ten czas nie mogłem o niej zapomnieć, wyjechała tak po prostu bez słowa, łamiąc przy tym moje serce. To wtedy zacząłem podrywać dziewczyny bez opamiętania i traktować je jak nic nie znaczące rzeczy. Ale one wszystkie leciały na moje ciało które zdążyłem sobie wyrobić, podczas jej nieobecności i image niegrzecznego chłopca. Ale ja taki nie jestem , to przez nią. Ona tak na mnie działa. A teraz wraca i to w ciąży. Ale sądząc po jej reakcji gdy zapytałem
o Stylesa, chyba już nie są razem. Bardzo dobrze, teraz mam szansę. I wykorzystam ją najlepiej jak się tylko da. A zacznę już dzisiaj.







*** Z Perspektywy Emily ***

- To po prostu to zrób- musnęłam delikatnie jego usta a on odwzajemnił pocałunek.
- Serio, chcesz tego? Ja jestem pewny, nigdy mi na nikim tak nie zależało.
- Ja też, nie mam wątpliwości. - okłamałam go, miałam pewne obawy, ale stwierdziłam, że będę je na razie ukrywać.
- To skoro tak, idealną okazją na powiedzenia światu o nas, jest dzisiejsza gala rozdania nagród EMA, i zapraszam cię na nią. Jako moją dziewczynę. - uśmiechnął się zaborczo.
- Świetnie! O której się zaczyna? - spytałam.
- O 20.
- Cholera Justin! Jest 18! Muszę iść się przygotować, nie mam czasu! Tam będą same sławne osoby, więc muszę wyglądać bosko! - pocałowałam go szybko i zaczęłam wychodzić z basenu.
- Liczyłem na to że się zgodzisz, dlatego w łazience w korytarzu, za tymi drzwiami jest suknia i buty dla ciebie. A kosmetyczka i fryzjer czekają w salonie.
-O wszystkim pomyślałeś? Ale jesteś przebiegły. I za to Cię lubię. - puściłam mu oczko i w pośpiechu poszłam wziąć prysznic i się ubrać. Po jakiejś godzinie, byłam już uczesana i wymalowana, zostało mi tylko jeszcze ubrać suknie. Była nieziemska. Bałam się podejść do lustra, bo nie wiedziałam jaki będzie całkowity efekt. Jednak gdy już się zobaczyłam, zaniemówiłam. Wyglądałam zupełnie jak nowa ja. Teraz już nie mam się czego bać. Miałam na sobie krótką, obcisłą sukienkę, która idealnie podkreślała moją talię. Fryzjerka zrobiła mi grzywkę i wyprostowała włosy, nabłyszczając je. Do tego były złote sandały. Wszystko do siebie pasowało i wyglądało nieziemsko. Zanim się obejrzałam dochodziła 20, a my mieliśmy już wyjeżdżać. Zeszłam po schodach na dół, gdzie czekał na mnie Justin. Gdy mnie zobaczył, nie mógł oderwać ode mnie wzroku. Podszedł do mnie i delikatnie dotknął moich ust.
-Wyglądasz cudownie. - powiedział i uśmiechnął się.
- Ty również. Idziemy? - pokiwał głową i ruszyliśmy w stronę... długiej czarnej limuzyny. Jus otworzył mi drzwi i dodał:
- Pamiętaj, wchodzisz na czerwony dywan pierwsza ja za Tobą. Paparazzi zaczną robić zdjęcia już jak będziesz wysiadać z auta, więc uśmiechaj się. Gdy wyjdziesz stań w kierunku do nich i pozuj. Muszą zrobić ci kilkanaście zdjęć, potem możesz odejść. Poczekaj na mnie przy wejściu, dobra? Wszystko rozumiesz?
Coraz bardziej się stresowałam, jednak pokiwałam znacząco głową. Limuzyna zatrzymała się, a drzwi się otworzyły. Zaczęło się.


*** Z Perspektywy Harryego ***

Właśnie wypisano mnie ze szpitala. Żaden z chłopaków o tym nie wiedział, więc miałem czas dla siebie. odkąd tu wylądowałem, traktowali mnie jak dziecko, które nie może sobie samo poradzić. Nawet dobrze, że mam teraz chwilę dla siebie. Pójdę się przejść. Zjechałem windą na sam dół i wyszedłem. Jak na Londyn było bardzo słonecznie. Chciałem wejść na Twittera na moim iPhonie. Zapatrzyłem się w ekran i nie patrząc przed siebie wszedłem w kogoś. Podniosłem głowę i ujrzałem złotowłosą piękność. Wyglądała jak modelka. Zaraz.... to chyba jest modelka. Już ją gdzieś widziałem.
-Cześć - zacząłem.- Czy my się już kiedyś spotkaliśmy?
- Hej, tak byłeś chyba na pokazie Burberry, gdy ja byłam na wybiegu. Jesteś Harry, tak?
- Tak,a  ty? - uśmiechnąłem się. Spodobała mi się.
- Cara, miło mi cię w końcu poznać.- podała mi rękę, a ja odwzajemniłem uścisk. Postanowiłem wykorzystać okazję, bo chyba nie miała żadnych planów.
- Umm.. co robisz dzisiaj wieczorem? Może pójdziemy do kina, albo na kolację? - zapytałem tym swoim niskim głosem, wiedziałem że się zgodzi. każda by się zgodziła. W końcu jestem Harry Styles.
- Nie wiem czy powinniśmy. No właśnie, o to mi chodzi. - nie mogłem zrozumieć o czym mówi, dopóki nie zobaczyłem tłumu paparazzi za nami, robiących nam zdjęcia. To jasne ona była słynną modelką a ja gwiazdą. Nie obyłoby się od nich.- gdziekolwiek byśmy nie poszli oni tam będą.
- Nie martw się. Wiem gdzie mieszkasz, przyjadę dzisiaj do Ciebie o 20 i razem coś ugotujemy. - szepnąłem jej do ucha, dając sensacje tym wszystkim szmatławcom. Pocałowałem ją jeszcze w policzek, aby podsycić sytuację i odszedłem. Tak, zapowiada się miły wieczór.

No i jest! Obiecałyśmy że rozdział pojawi się po 25 komentarzach to jest! :)
Mam nadzieję, że wam się spodoba taki rozwój akcji. Mam jeszcze mnóstwo pomysłów i zobaczycie że zaskoczą was najbliższe rozdziały.
KOLEJNY ROZDZIAŁ PO 30 KOMENTARZACH!

+ WIELU Z WAS NIE DOŁĄCZYŁO SIĘ DO OBSERWUJĄCYCH TEGO BLOGA. U GÓRY W PRAWYM ROGU MOŻECIE TO ZROBIĆ! :)

lots of love. xx